środa, 17 października 2012

Rozdział 4

-Mniam! Przepyszne pierogi babciu!
-Dziękuję słoneczko. A tobie, Matyldo, jak smakują moje pierogi?
-Wyśmienite, proszę pani! Lepszych nie jadłam!
-Oj, dziękuję skarbie. Po obiedzie będziecie mogły pojeździć na koniach.
-Naprawdę? Ale ja, ja nie mogę.
-Czemu?- spytałam się zdziwiona.
-Bo, ja nie... nie... nie umiem jeździć konno.
-Matylda, nie przejmuj się. Dam ci jakiegoś spokojnego. Przecież nie wymagam od ciebie nie wiadomo czego!
-Dziękuję ci April. -powiedziała cicho.
-Intes! Chodź tu koniku!!
-Kim jest Intes?
-To dwuletnia klaczka. Jest bardzo spokojna. A jak jeszcze z nią pogadam, to nic ci się nie stanie. Chodź koniku! Tak, dobry konik! Posłuchaj- tutaj musiałam ściszyć trochę głos. Matylda wie o moim darze, ale konie myślą, że nikt o tym nie wie więc muszę zachować tajemnicę- to jest Matylda, moja przyjaciółka. Chcemy pojechać na przejażdżkę, może na tobie pojechać? Proszę!
-Oczywiście! Nie mam nic przeciwko temu.
-Tylko, że ona, niezbyt umie jeździć. Po prostu rób to co ja będę na Malibu, dobrze? Chodź Matyldo! Pójdziemy do stajni osiodłać konie. Malibu! Chodź do mnie!
Zaraz zaczniemy siodłać konie. Malibu ma specjalne siodło. W sumie to nie jest specjalne, ale jest tylko jej. Malibu jest biała z czarną grzywą a jej siodło i uzda są także czarne . Sama go wybierałam. Intes też jest bardzo ładna. Jej sierść jest koloru bułanego. Bardzo ładna klacz. A teraz muszę pomóc Matyldzie wejść na konia, bo wątpię, że sobie sama poradzi. Teraz muszę sama wejść na swojego, ale dla mnie to nie problem.
-Co, jak się czujesz na Intes?
-Bardzo przyjemnie. Ona nie jest wcale groźna.
-A widzisz! Mówiłam ci? Dobra, to może pojedziemy do pobliskiej stadniny? Zapoznam cię ze wszystkimi. Są tam bardzo sympatyczni ludzie.
-Ok.
Chciałam tam pojechać nie tylko żeby zapoznać Matyldę z pracownikami stadniny, ale też dlatego że pracuje tam taki uroczy chłopak, i chciałabym go znów zobaczyć.
-No, jesteśmy. To jest właśnie ta stadnina.
-Piękna! A ile tu pięknych koni! O! I jaki piękny chłopak do nas idzie!
-Taak, ee, to, to jest Mateusz, ale wszyscy mówią na niego Matt.
-Hej April! Dawno cię nie widziałem, gdzie się podziewałaś?
-No wiesz, szkoła, te wszystkie przygotowania do testu, bo niedługo wakacje.
-Wiem dobrze co teraz czujesz na szczęście ja mam to wszystko już za sobą.
Matt ma czternaście lat, ale mimo to ja się dla niego liczę. A ja liczę na to, że on mnie kiedyś poprosi o chodzenie. W końcu znamy się już parę ładnych lat. Oboje kochamy zwierzęta i w ogóle jesteśmy tacy sami.
-O, właśnie Matt, to jest Matylda, moja przyjaciółka.
-He... hej Matt.
-Siema Matylda! Co u ciebie?
-Dobrze.
-Widzę, że April pozwoliła ci pojeździć na Intes?
-Taak, a to, to źle?
-Nie, no skądże znowu!
-Aha.- zauważyłam nagle, że Matylda się rumieni. No nie!, pomyślałam. Tego już było za wiele! Nie dość, że ją ze sobą zabrałam to jeszcze ma czelność podrywać mi chłopaka?! Muszę coś z tym zrobić.











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz